Gdy smutek Cię przenika...

 

Gdy smutek Cię przenika…

Jakże często czujemy się przeciążeni obowiązkami… Jakże często nie umiemy poradzić sobie z naszą rzeczywistością i codziennymi wyzwaniami.

A jeszcze zewsząd dopadają nas hasła, że przecież powinniśmy być szczęśliwi, powinniśmy emanować pozytywną energią i powinniśmy zawsze patrzeć z pozytywnej strony.

I oczywiście jest to prawda, która pozwala żyć fantastycznie, podnosić wibracje, stwarzać Świat naszych marzeń. 

Natomiast teraz chcę przyjrzeć się smutkowi, który czasem nas dopada i wtedy czujemy się niekomfortowo i źle…Bo nie spełniamy naszych własnych oczekiwań.

 

Tak naprawdę smutek to część nas, nie możemy go strzepnąć, jak paproch z ubrania i pozbyć się, jak na zawołanie. On potrafi rozgościć czasami na dobre i nie pozwala nam wyjść poza swoje ramy. Dzieje się tak, gdy w nim się zatopimy i… zatoniemy.

I to już jest niebezpieczne dlatego trzeba być uważnym na stany przedłużającego się smutku, aby nie przeszły w stany depresyjne.

 

Ale dzisiaj chcę mówić o tych smutkach, które przychodzą nagle. I na które nie dajemy sobie sami zgody bo…musimy/chcemy być cały czas tacy fani i uśmiechnięci.

Otóż nie, stan euforii też nie jest stanem naturalnym – w każdym obszarze potrzebna jest równowaga. Zatem stan smutku, który czasami zjawia się ” znikąd” jest zupełnie „normalny” cokolwiek to oznacza. 

 

Gdy jesteśmy smutni to również jesteśmy my, Smutek to stan, który pozwala sięgnąć do głębszych warstw nas, który pozwala na zagłębienie się w swoje myśli. To również często stan chwilowego uspokojenia i zastanowienia, co się z nami dzieje.

  • Dlaczego jestem smutna/smutny?
  • Co na to wpłynęło?
  • Skąd się wziął ten niewygodny stan?

 

Odczyt z Kronik Akaszy.

 

To również możliwość bycia ze sobą na głębszych poziomach i uwolnienia emocji, które gdzieś zostały zasiane i nie mogły wydobyć się na powierzchnię.

I trzeba ten stan po prostu zaakceptować, jako część siebie, jako jeden z elementów, który jest naszą  składową. Potrzebujemy wiedzieć i zrozumieć, że smutek jest częścią naszego życia i czasami po prostu przychodzi.

 

Pozwólmy mu wtedy być, nie zanurzajmy się głęboko, ale raczej przyglądajmy się przyjaźnie, po co nas odwiedził?

Jaką rolę ma do spełnienia? I o czym chce nas poinformować? – bo emocje zawsze są informacją.

Sztuczny uśmiech i rzucone luźno znajomym „jest ok” nie sprawi, że poczujemy się lepiej i przestaniemy czuć wewnętrzną niewygodę. Wręcz przeciwnie zmusza do założenia maski i kreowania swojego zachowania wręcz przeciwnie do samopoczucia.

 

A przecież to Ty jesteś dla siebie ważna/y. I masz prawo mieć gorszy dzień więc pozwól sobie na to. Wystarczy być wtedy dla siebie dobrym i wiedzieć, że ten stan jest przejściowy, że minie…

Ułatwi nam to akceptacja, że taki stan również istnieje w naszym życiu. A przyjrzenie się sygnałom ostrzegawczym, jakie ze sobą niesie pozwoli być bardziej uważną/ym na sytuacje/schematy wywołujące uczucie smutku. W konsekwencji zauważenie wzorca pozwoli go również wyeliminować z życia.

 

Dlatego smutek nie jest niczym złym, on po prostu jest. Tak, jak istnieje dzień i noc, słońce i księżyc tak istnieje smutek i radość. Gdybyśmy nie znali uczucia smutku, jak moglibyśmy docenić uczucie radości?

Dzięki możliwości istnienia przeciwstawnych sobie uczuć możemy pięknie kwitnąć w radości jednocześnie wiedząc, że doświadczając uczucia smutku stan przeciwny jest dla nas znany i osiągalny.

 

To wszystko zostało nam dane, aby Dusza mogła doświadczać na Ziemi, aby zdobywała wiedzę. Dużo bardziej jesteśmy skorzy dociekać przyczyn stanu niewygodnego i nieprzyjemnego. Dlaczego -ponieważ pozwoli to uwolnić się od niego. Natomiast  przyjemny stan radości nie motywuje nas już tak bardzo do pracy ze sobą.

Zatem doświadczanie smutku z perspektywy Duszy jest stanem nauki, stanem który ewidentnie pozwala nam wzrastać i poszerzać swoją świadomość. Dzięki tej perspektywie łatwiej będzie zaakceptować przejściowy stan smutku na planie rzeczywistym

Małgorzata G. Sasinowska -Lilli Hali

 

 

Sesje i odczyty.